Koncert w Łowiczu: 21 marca 2003, Dziupla, godz. 19.00

PUSTKI

Data założenia: sierpień 1999
Miejsce działania: zespół gra i tworzy w podwarszawskiej miejscowości Ostrówek.

Grupę założyli Radek Łukasiewicz i Janek Piętka, jako jedyni w zespole mieszkańcy Ostrówka. Chodzili do tej samej podstawówki i liceum od dawna grywali razem, jednak dopiero tego lata postanowili założyć zespół "na poważnie". Do wspólnych prób zaprosili perkusistę, Grześka Śluza, który z Radkiem grał przez wcześniejszy rok w warszawskim zespole Art Brut. Najlepszym miejscem na próby okazała się, znajdująca się na podwórku domu Radka komórka, zwana przez wszystkich Pustkami. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że słowo jest na tyle enigmatyczne i wieloznaczne, że bardzo dobrze nadaje się na nazwę zespołu. W ten sposób nazwa rupieciarni stała się nazwą zespołu, a sama rupieciarnia po sporych modyfikacjach - idealna salą prób i, wkrótce, studiem.

pustki

Próby okazały się bardzo owocne, gdyż już po sześciu tygodniach zespół nagrał (oczywiście w Pustkach) swoje pierwsze demo. W sesji wzięli również udział klawiszowiec Łukasz Nowak, oraz Milena Łukasiewicz, obsługująca instrumenty perkusyjne. Pierwsze utwory Pustek spotkały się z bardzo gorącym przyjęciem, czego efektem były min.: artykuły w pismach Machina, City Magazine, Gazeta Wyborcza, liczne wywiady radiowe i dla portali internetowych. Utwór Everybody Must Get Stoned trafił na playlistę Radiostacji i na Listę Tygodnia, a Pan Wita przez kilka tygodni zajmował pierwsze miejsce na Innej Liście w tej samej rozgłośni. Znaleźli się chętni na wydanie muzyki Pustek: Everybody Must Get Stoned trafiło na składankę pisma literackiego Pawła Dunin Wąsowicza "Lampa i iskra Boża". Jedna z wytwórni płytowych chciała także wydać debiutancką płytę kwintetu w wersji, jaka została nagrana na demo... Zespół jednak wolał poczekać.

pustki

Po nagraniu Pustki opuścił klawiszowiec i przez pewien czas zespól koncertował jako kwartet. Wkrótce jednak do grupy dołączył Daniel Pigoński i stał się jej regularnym członkiem. Zespół rozpoczął pracę nad debiutanckim albumem. Płyta została nagrana pod koniec 2000 r w legendarnym studiu Złota Skała. Aby uchwycić jak najwięcej charakterystycznego brzmienia Pustek zespół zgromadził w studio tyle własnego sprzętu ile się dało: od archaicznych klawiszy i wzmacniaczy na starych odbiornikach radiowych skończywszy.

Efektem pracy był wydany w marcu 2001r album Studio Pustki (Antena Krzyku, sin 2001), który został bardzo pochlebnie i entuzjastycznie przyjęty przez prasę muzyczną. Niektórzy okrzyknęli płytę wydarzeniem na polskiej scenie muzyki alternatywnej. Muzykę zespołu określano jako proto - punk, albo rock garażowy, a wszystko to za sprawą nie tyle kompozycji (od zwiewnych przebojowych piosenek po improwizowane utwory instrumentalne), ile raczej sposobu jej nagrania. Oto fragment recenzji Tomka Lady (Życie Warszawy):

"Intelektualna rewolucja. Nowy krażek grupy Pustki:

(...)Pustki i Ścianka, to obok Kobiet, Voo Voo i Myslovitz najciekawsze obecnie polskie zespoły rockowe. Mimo, ze media ich nie zauważają, na koncertach są tłumy, a atmosfera przypomina te, jaka Antonioni uchwycił dla potrzeb "Powiększenia" w czasie koncertu The Yardbirds. Szykuje się rewolucja. Dobrze, ż10e zamiast populistów, do głosu dochodzą ludzie myślący".

pustki

Pustki zapraszano na wywiady radiowe, prasowe, telewizyjne (Pegaz, Viva, Mtv, Tv4, telewizje regionalne) i do portali internetowych. Efektem tego było wiele propozycji koncertowych (trasa koncertowa, maj 2001) Album został doceniony nie tylko przez Radiostację (płyta tygodnia, powerplaye) i lokalne rozgłośnie, ale także przez 3 Program PR, co zaowocowało transmitowanym na żywo koncertem w sali im.: Agnieszki Osieckiej.

Koncertach Pustek są zawsze wyjątkowe. Jak mówią sami muzycy: Na koncertach, oprócz piosenek pojawiają się motoryczne improwizacje. Transowa sekcja rytmiczna jest uzupełniana szerokimi plamami gitary, analogowych klawiszy i nieśmiałym głosem. Energetyczne koncerty są często jedyną szansą usłyszenia utworów, które nigdy nie znajdą się na żadnej płycie ani nigdy więcej nie będą zagrane na żadnym koncercie.

Zespół został zaproszony do udziału w filmie dokumentalnym Buntownicy i kontestatorzy, obrazującym warszawską scenę alternatywną. W dokumencie tym, kilkakrotnie emitowanym przez MTv, ilustracją muzyczną są utwory z debiutanckiego krążka. Andrzej Gołębnik, reżyser teatralny zaproponował Pustkom stworzenie ilustracji muzycznej do plenerowego widowiska "Predicatorum Gedanensis", opowiadającego historię Gdańska. Podczas godzinnego przedstawienia, które odbyło się w sierpniu 2001 na Rynku Dominikańskim, zespół zaprezentował utwory instrumentalne, w większości specjalnie przygotowane na tę okazję. Teledysk do utworu Patyczak, nakręcony własnymi środkami był emitowany przez telewizje Viva, MTv i w telewizjąch regionalnych. Był on również nominowany do nagrody Yacha 2002 w kategorii klipów alternatywnych. Natomiast pismo City Magazine poprosiło zespół o nagranie utworu na składankę Warszawa: ścieżka dźwiękowa (Sony Music). Specjalnie na tę płytę skomponowany utwór nosił nazwę Ujazdów. Był to jednocześnie ostatni utwór nagrany z Danielem Pigońskim, który po sesji opuścił zespół z powodów osobistych.

Trzej pozostali muzycy (Milena wspomagała zespół tylko w studiu) zaczęli myśleć o nowej płycie oraz o pownym poszerzeniu składu zespołu. Problem rozwiązał się sam, gdy na koncert tria we Wrocławiu przyszedł Filip Zawada, znany z zespołów AGD i Saksofonowe Ptaki. Już w następny weekend po spotkaniu przybył na próbę, a zespół rozpoczął najbardziej twórcze próby w swojej karierze. Obecnie większość materiału na drugi album jest już gotowa, a zespół będzie go "doszlifowywać" na wiosennych koncertach, tak by późną wiosną wejść do studia.

Jednym z występów w nowym składzie był występ na żywo w programie Kuby Wojewódzkiego, podczas którego Pustki wykonały jeden z najnowszych utworów. Gospodarz programu zapowiedział grupę w następujący sposób:
Póki będą w Polsce zespoły, które grają na żywo tak jak Pustki, polska muzyka nie zginie...

Strona internetowa: pustki.terra.pl

pustki

OBECNY SKŁAD ZESPOŁU:

Radek Łukasiewicz: gitary, śpiew
Janek Piętka: śpiew, różnego rodzaju instrumenty klawiszowe
Grzegorz Śluz: perkusja
Filip Zawada: basy

Wybór recenzji płyty "Studio Pustki"

Fragmenty recenzji Pawła Dunina-Wąsowicza (Machina 3/2000):
"Muzyka regresywna w bardzo dobrym guście.
(...) Stylizacja debiutu Pustek (podobnie jak albumu lubelskiego More Experience sprzed 4 lat) wydaje mi się - odmiennie niż twórczość tak wybitnie regresywnych grup jak Belle&Sebastian czy Dandy Warhols - nie rekonstrukcją tradycji, lecz budowaniem ruin, niczym w romantycznym ogrodzie. Niesamowite jest więc np. to, co stało się ze "Świętym Szczytem" Kryzysu - numer został poddany przez Pustki archaizacji, brzmi jakby powstał dekadę wcześniej niż oryginał. Jak na razie wszystko tej bardzo młodej kapeli sprzyja - sprawna zabawa brzmieniami zabytkowych instrumentów, dekonstrukcyjne gitariady, bezpretensjonalne teksty. Paradoksalnie, zatęchły odór starej piwnicy jest ożywczy niczym zefirek (...)".

Fragment recenzji Tomka Lady (Życie Warszawy):
"Intelektualna rewolucja. Nowe krążki grup Pustki i Ścianka.
(...)
Ta młoda grupa, w odróżnieniu od kolegów ze Ścianki, miast na pojedynek intelektualny ze słuchaczem, stawia na atawistyczna sile rocka. W muzyce kwintetu słychać wyraźnie dokonania amerykańskich prepunkowców z MC5 i The Stooges oraz ich brytyjskich kolegów z The Who. Pustki oferują porcje narowistego, prostego, lecz nie prostackiego, rock'n'rolla. Muzyka z krążka "Studio pustki" jest silna i bardzo energetyczna, a teksty madre. Czuć, ze członkowie grupy to ludzie wrażliwi, patrzący na świat z poetycka zaduma. Czuć tez, ze są absolutnie świadomi w jakim kierunku żeglują. Nieprzypadkowo w jednej z kompozycji wykorzystali fragmenty utworu Brunona Schulza.
Scianka i Pustki, to obok Kobiet, Voo Voo i Myslovitz najciekawsze obecnie polskie zespoly rockowe. Mimo, ze media ich nie zauważają, na koncertach są tłumy, a atmosfera przypomina te, jaka Antonioni uchwycił dla potrzeb "Powiększenia" w czasie koncertu The Yardbirds.
Szykuje się rewolucja. Dobrze, ze zamiast populistów, do głosu dochodzą ludzie myślący".

Fragment recenzji Wojciecha Wysockiego (nuta.pl):
"Studio Pustki" jest materiałem, na którym muzycy potrafili wyciągnąć na wierzch i rozdąć do karykaturalnych rozmiarów wszystkie cechy przynależne debiutowi. Są nieokrzesani, toporni i co krok zapędzają się w niekontrolowane gitarowe improwizacje. Można znaleźć w nich ślady amerykańskiej psychodelii lat 60. i 70., ale łatwiej chyba odnieść je po prostu do nieskrępowanej, bezkompromisowej energii podnieconych dźwiękiem debiutantów. Brzmieniowo pojawia się na płycie element stylizacji na późne latach 60. - stąd właśnie natrętnie powracające skojarzenie z Velvet Underground. Jednak w gruncie rzeczy "Studio Pustki" przynosi proste, naiwne piosenki uchwycone jakby w fazie embrionalnej - kiedy pomysł na melodię staje się bazą do improwizacji, z której dopiero ma powstać gotowa kompozycja. Na płycie Pustek nie ma jeszcze gotowych kompozycji - to fantastyczna, bardzo pierwotna muzyka rockowa.

Fragment recenzji Rafała Księżyka (rozrywka.arena.pl):
"(...) Grupa zyskała sobie markę wskrzesicieli estetyki prepunkowego garażowego rocka z końca lat 60.. Wizerunek formacji ujawniony na "Studio Pustki" prezentuje się jednak bogaciej.
Surowy, prosty gitarowy rock odwołujący się do tradycji Velvet Underground jest tu rdzeniem, ale nie wyczerpuje horyzontów zespołu. Pustki śmiało eksperymentują z brzmieniem instrumentów klawiszowych, co - przy zachowaniu całej retro stylowości - nadaje materiałowi bardzo współczesnego szlifu. Poza tym zespół wykazuje się całkiem niezłą werwą improwizatorską zahaczając niekiedy ze smakiem o rejony ekspresji free jazzu, co jest o tyle ciekawe, iż garażowa aura brzmieniowa jest konsekwentnie utrzymywana. Wszystkie te chropowatości i szorstkości w połączeniu z żywiołowością i swobodą grania oraz pewną doża młodzieńczej naiwności przydają Pustką przekonującej autentyczności i charakteru, szczególnie na tle miałkiej syntetyczności królującego dookoła klubowego mainstreamu. Jeśli zespół będzie nadal rozwijał się w tym tempie jak na przestrzeni ostatniego roku - dzielącego ich demo od debiutanckiego albumu - to obserwujemy właśnie narodziny nowej znaczącej grupy w polskim undergroundzie".

Fragment recenzji Wojtka Kozielskiego (muzyka.onet.pl):
"(...) W wywiadzie dla miesięcznika "Machina" młodzi muzycy szczycili się faktem używania organów Vermona i gitar Defil - znienawidzonych instrumentów epoki PRL-u. Nawet jeżeli to tylko kokieteria, mimowolnie dowiedli oni, że aby grać i brzmieć jak rasowa rock'n'rollowa ekipa nie są potrzebne odpowiednie gitary, tylko - jak śpiewał Lou Reed, na którego twórczość często powołują się członkowie Pustek - rock'n'rollowe serce. To, iż bije ono w organizmach tej piątki muzyków, dobitnie potwierdza wydana właśnie debiutancka płyta zespołu, "Studio Pustki".

Już otwierająca longplay kompozycja "Everybody Must Get Stoned" powinna wprowadzić w stan ekscytacji każdego fana rasowych riffów. Archaiczne brzmienie, wyraźnie nawiązujące do tradycji kapeli The Velvet Underground, poraża surową siła, zaś nonszalancki wokal ma w sobie tyle wdzięku, że "kawałek" ten można pokochać od pierwszego przesłuchania. Reszta dzieła w niczym mu nie ustępuje, tyle że riffowe rockowe piosenki, jak "Wielka katastrofa" czy "Antresola", przeplatane są kakofoniczną nawałnicą riffów ("Rising & One Mic") bądź też stonowaną psychodelią ("Bruno" z melorecytowanym fragmentem opowiadani Bruno Schultza). Wraz z deserem - standardem "Święty szczyt" grupy Kryzys - sprawia to, że każdy posiadacz wspomnianego rock'n'rollowego serca natychmiast pokocha ten krążek. Dziewczyna i chłopaki z Pustek grają "swoje" z takim wdziękiem i wyczuciem, że ich wydawnictwo śmiało można nazwać prawdziwym wydarzeniem w polskim rocku. Oby tak pozostało..."

pustki-koncert

| Początek | DKF BezNazwy | Recenzje | Archiwum | Kontakt | Księga Gości | Linki | Wyspa |

wyspiarskie pytanie